Przepis na długowieczność nie sprowadza się wyłącznie do diety i suplementów. Coraz więcej badań pokazuje, że to, co wpływa na długowieczność, to także rytm życia, relacje społeczne i codzienne nawyki – dokładnie tak, jak w tzw. niebieskich strefach długowieczności (Blue Zones). Zapraszamy do przeczytania rozmowy Zofii Kuklewskiej, prezes Centrum Kriomedica i dietetyk Eweliny Chrząścik, w której dzielą się zarówno danymi naukowymi, jak i obserwacjami z podróży na Sycylię i Sardynię – miejsc, które prowokują do zadawania pytań o to, jak naprawdę chcemy żyć.
Ewelina: Moje obserwacje płynące z pobytu na Sardynii… Dietetycy nie mieliby tu z czego żyć! (śmiech) Mieszkańcy tej wyspy są szczupli, wyglądają młodo, zdrowo i szczęśliwie. Nie bez przyczyny Sardynia zalicza się do tzw. niebieskich stref, określanych także jako Blue Zones, czyli regionów świata, w których długowieczność mieszkańców jest potwierdzona statystycznie. Sekret długowieczności Sardynii to nie jeden czynnik, lecz spójny styl życia. To fascynujący temat.
Zosia: A Sycylijczycy! Oni jedzą dużo! Sama widziałam. Niektóre porcje na talerzach wyglądały jakby rozgościła się tam cała paczka makaronu. Pewnego przyjemnego wieczoru z wielkim zaskoczeniem, ale i pewnego rodzaju podziwem, żeby nie powiedzieć zazdrością, patrzyłam jak maleńka szczupła Sycylijka dosłownie wciąga wielki talerz spaghetti. Nie mogłam się nadziwić, jak z apetytem i wręcz namaszczeniem zjada wszystkie dania, zagryzając je oczywiście białym pieczywem, którego na sycylijskim stole brakuje. Choć sekret długowieczności Sycylii nie jest opisywany w literaturze naukowej tak często jak Sardynii, styl życia mieszkańców wyspy pokazuje wiele cech wspólnych z Blue Zones.
Ewelina: Inny rytm jedzenia ma wielkie znaczenie. Dla nich makaron to nie jest kaloryczna bomba. Włoski makaron to najczęściej primo piatto, czyli tylko część posiłku i zwykle skromna pod kątem tłuszczu. Sos to delikatny akcent dania. Nic tam nie pływa w śmietanowym jeziorze. Dominują pomidory, warzywa, dobra oliwa oraz zioła. W efekcie uzyskują oni wysoką sytość, zachowując niską gęstość kaloryczną. To właśnie dlatego dieta śródziemnomorska a długowieczność tak często pojawiają się razem w badaniach – liczy się prostota składników, umiarkowanie i jakość, a nie restrykcje.
A gluten? O tak, i to wszędzie – ale w wersji, która im służy. Cornetto na śniadanie, panini na przekąskę, makaron na kolację. Włoskie wyspy z glutenu słyną. A jednak otyłość jest tu – przynajmniej wśród starszych – zaskakująco rzadka.
Zosia: Dlaczego? Jak to działa?
Ewelina: Na Sardynii i Sycylii faktycznie często jada się makaron, chleb i ziemniaki ale wczorajsze, użyte ponownie w innych daniach. Po schłodzeniu skrobia zawarta w takich produktach zmienia strukturę i staje się częściowo niestrawna (skrobia oporna) mniej dostępna energetycznie, bardziej sycąca, łagodniejsza dla skoków glukozy. Takie podejście do jedzenia pokazuje, jak styl życia a metabolizm są ze sobą powiązane – nie tylko poprzez skład posiłku, ale też sposób jego przygotowania i spożywania.
Zosia: Wiesz co jeszcze zauważyłam? Oni jedzą, nie tylko żeby zaspokoić głód, ale żeby być razem. To chyba najpiękniejszy element sycylijskiej kultury jedzenia. Na Sycylii posiłek jest nie tylko jedzeniem, ale przede wszystkim spotkaniem – pretekstem, by usiąść, porozmawiać, powygłupiać się, podyskutować o polityce czy sąsiedzie z drugiego piętra. Badania prowadzone w Blue Zones jasno pokazują, że relacje społeczne a zdrowie są jednym z kluczowych czynników wpływających na długość i jakość życia.
Ewelina: W każdej Blue Zone – od Okinawy po Sardynię – powtarza się ten sam wzór: jedzenie jako element relacji, nie jako szybki obowiązek. To prawdopodobnie jedna z najmocniejszych pigułek zdrowia, jakie możemy przywieźć z Sycylii. Dzień na wyspie kręci się wokół jedzenia… ale nie wygląda tak jak nasz.
Sycylijski rytm dnia jest zupełnie inny niż polski. Śniadanie to coś słodkiego plus espresso i rozmowy w kafejce. Lunch jest lekki, jedzony powoli w godzinach 13–15. Kolacja to główny posiłek dnia, celebracja trwająca często do północy.
Wieczorem stoły pełne są ludzi – rodziny, znajomych, a czasem obcych, którzy po 20.00 po prostu wpadają. Jedzenie zamawia się na środek stołu, dzieli, doprawia śmiechem i gestykulacją.
Zosia: Tak właśnie to zaobserwowałam. Choć kolacja jest późna i obfita, to tempo i atmosfera posiłku sprzyjają trawieniu i regulacji apetytu, a nie ich zaburzeniu. Kultura posiłku to powolność, uważność, rozmowa. Zero zajadania emocji oznacza lepsze trawienie. Chociaż do końca pewnie nie widzimy jakie mechanizmy psychologiczne nimi rządzą.
Ewelina: A Ile tam można kroków narobić! Górzyste ukształtowanie terenu naturalnie wymusza spacery w górę i dół – do kościoła, sklepu, czy na espresso. Zapewnia to aktywność fizyczną, która wzmacnia układ kostny, reguluje napięcie mięśniowe i pobudza metabolizm. To właśnie relacja mikro-aktywność fizyczna a zdrowie stanowi jeden z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie najskuteczniejszych elementów recepty na długowieczność.
Zosia: Dokładnie tak, te mikro-aktywności wplecione w dzień, to jest jeden z ważniejszych elementów dobrej formy do późnych lat. Na Sycylii czy Sardynii dom stoi zwykle na górce, sklep jest kilka uliczek niżej, a praca parę zakrętów dalej. Zanim człowiek dojedzie do porannej kawy, ma już przejdzie 4 piętra. Mały codzienny wysiłek, ale powtarzany setki razy. Zatem bilans energetyczny się zgadza, tak, że makaron na wieczór to źródło energii, a nie dodatkowych kilogramów.
Ewelina: W Błękitnych Strefach poza makaronem, dużo jedzą strączków! Ciecierzyca, bób, fasola – to podstawy śródziemnomorskiego białka. Na talerzach regularnie pojawiają się też fermentowane lokalne produkty: sery, sery i jeszcze raz sery. Ten model żywienia doskonale wpisuje się w to, co określamy jako zdrowy styl życia a długość życia, obserwowany w wielu niebieskich strefach długowieczności.
Połączenie makaronu z roślinami strączkowymi tworzy pełnowartościowe białko, świetnie syci i stabilizuje poziom glukozy. To nie jest sama pszenica, to zdrowych duet. Ten naturalny ferment, jak sycylijski pecorino czy chleb na zakwasie, karmią mikrobiotę, poprawiają metabolizm i działają pozytywnie na układ odpornościowy.
Zosia: A jakie z tego płyną wnioski dla nas? Co możemy przenieść dla naszego zdrowia?
Ewelina: Możemy zainspirować się Sycylią i Sardynią, ale nie kopiować ich talerza 1:1. Bo, o ile ich jedzenie w wakacyjnych warunkach jest lekkie i pełne energii, tak w naszym klimacie i przy naszym stylu życia mogłoby działać odwrotnie.
Za to ich styl życia – relacyjny, wolniejszy, pełen mikroaktywności – to coś, co możemy wdrożyć od razu.
Bo być może największą tajemnicą długowieczności nie jest makaron, lecz to, co dzieje się między jednym kęsem, a drugim: rozmowy, śmiech, obecność, brak pośpiechu, ruch.
Jeśli więc szukać jednej odpowiedzi na pytanie o przepis na długowieczność, to najbliżej prawdy będzie stwierdzenie, że składa się on z relacji, ruchu, rytmu dnia i uważności – dokładnie tak, jak w Blue Zones.
A tego akurat możemy nauczyć się od nich wszyscy.
Ewelina i Zofia: Tak! Naszą rozmowę polecamy traktować jako luźne rozważania, głośne myślenie, a może i inspiracje do zmiany? Jest to spis obserwacji dwóch kobiet, które w trakcie mglistej, szarej, raczej chłodnej polskiej jesieni, znalazły się na słonecznej włoskiej wyspie.
Jesteśmy przekonane, że i w tych pięknych miejscach, znajdziemy osoby borykające się z problemem nadwagi czy otyłości. Ten problem jest niestety globalny i w Błękitnych Strefach dotyczy szczególnie młodszego pokolenia, którego styl życia (mało ruchu, dużo przetworzonego jedzenia, życie w sieci, nie w realu) staje się dość uniwersalny, bez względu na miejsce zamieszkania.




